Czy kobiety chudną dla facetów?


Czytałam posta na blogu (o tu był link do tego, ale autor bloga mnie oszukał i usunął ten wpis), o tym, że faceci nie chcą poświęceń, więc dziewczyny nie powinny się odchudzać, ani starać dla nich, tylko same dla siebie. Potem przeczytałam komentarz jakiejś dziewczyny, cytuję: "Ale my, kobiety, też dzięki facetom jesteśmy takie, jakie jesteśmy i się staramy dla was wyglądać, gdyby nie wy, wierz mi, w ogóle byśmy się nie starały". Na podstawie zebranych materiałów dowodowych, pragnę zadać kilka pytań. 



Kto powiedział, że dziewczyny nie starają się dla siebie?


Wydaje mi się, że to trochę aroganckie ze strony panów, kiedy myślą, że wszystko, co robimy, robimy dla nich. Kiedy siedzę cały dzień z moim chłopakiem, to nie maluję się dla niego, bo widział mnie bez makijażu już tysiąc razy i ten przerażający widok przestał przyprawiać go o zawał serca. Maluję się, bo tak czuję się lepiej. Makijaż czy dobra, obcisła sukienka nie zawsze mają na celu zwabienie jak największej liczby potencjalnych kandydatów na męża. Mają sprawić, że poczujemy się pewne siebie, a dzięki temu będziemy bardziej naturalne i otwarte. A jeżeli dodatkowo złapiemy kilka męskich spojrzeń, to tylko poprawimy sobie humor.


Sebastian powiedział, że jakaś blogerka stwierdziła (przepraszam za brak źródła, nie pamiętam o jaką blogerkę chodziło), że to głupota mówić, że dziewczyny malują się dla facetów. Gdyby to była prawda, to nie miałaby trzydziestu różnych szminek, bo panowie nie są w stanie odróżnić koloru Russian Red od Ruby Woo. Myślę, że Ewelina i jej dwadzieścia tysięcy bordowych szminek się z tym zgodzą.


Z własnego doświadczenia mogę dodać, że jeżeli się odchudzam i jem tylko płatki owsiane z kefirem, i nawet czasem coś poćwiczę, to nie dlatego, żeby spodobać się każdemu facetowi na ziemi. Jestem zbyt leniwa, żeby wysilać się tak dla kogokolwiek. Jeżeli to robię, to może po prostu nie podoba mi się to, jak wyglądam. Bo źle się ze sobą czuję, bo media i czasy narzuciły nam taki a nie inny kanon piękna, bo podobają mi się umięśnione kobiece brzuszki, które oglądam w Internetach i też chciałabym taki jeden dostać. 


Prawda jest taka, że dopiero, gdy będziemy się czuły naprawdę dobrze same ze sobą i z tym jak wyglądamy, inni też zaczną się dobrze czuć z nami. Dlatego warto zacząć myśleć o tym, żeby dbać o siebie dla samej siebie. 



Co jest złego w staraniu się dla facetów?


Zwierzęta w okresie godowym przybierają nowe barwy, zmieniają piórka albo wykonują specjalne tańce. U człowieka okres ten jest może rozciągnięty na parę dobrych lat i niezależny od pór roku, ale nie zmienia to faktu, że też musimy używać "specjalnej broni". To uwarunkowane biologicznie i nic w tym dziwnego, że chcemy dobrze wyglądać, żeby podobać się panom. Że chudniemy, żeby mieć zgrabne nogi i ładne brzuszki. Że robimy sobie porządną tapetę i siedzimy czterdzieści minut z prostownicą, lokówką albo po prostu szczotką. Mało który facet spojrzy na ulicy na zaniedbaną laskę w rozciągniętym dresie i z potarganymi włosami. Nie zada sobie trudu, żeby zakochać się w jej wnętrzu, nieważne, jak byłoby ono barwne, piękne i głębokie. 


Jeżeli umawiasz się z dziewczyną na randkę, to nie oczekujesz przecież, że pojawi się na kawie rozczochrana i bez grama makijażu, a potem dłubiąc w zębach powie Ci "taka jestem naturalna i taką mnie bierz". Chcesz, żeby przyszła w obcisłej sukience, w butach na obcasie, w zrobionych włosach (no chyba, że idziecie na paintball, albo na squasha, albo na spacer po lesie - wtedy to może być problematyczne). I ona też tego chce, bo to w końcu nasz taniec godowy. Trzeba się postarać, zrobić dobre wrażenie i przyciągnąć uwagę, zanim pojawi się inna samica z krąglejszym tyłkiem.


Facet stara się być męskim drwalem, żeby jego dziewczyna zawsze widziała w nim silnego, prawdziwego mężczyznę, na którym może polegać. A dziewczyna stara się wyglądać ładnie i dbać o siebie, żeby facet widział w niej dalej tę seksowną, czarującą kobietę, która go urzekła. Jasne, będąc w związku z reguły przestajemy zwracać aż tak bardzo uwagę na całą naszą "otoczkę", ale jeśli już od czasu do czasu zachce nam się odjebać, to oczekujemy, że nasi wybrankowie to zauważą, pochwalą i docenią. W końcu ich opinia jest ważniejsza od przypadkowych chłopaków, którzy podziwiają twój tyłek, gdy idziesz w butach na obcasach. A podziw w oczach Twojego własnego faceta nigdy nie przestaje dawać satysfakcji.


A już najbardziej mnie bawi, gdy faceci twierdzą, że lubią naturalne kobiety. Gdy pokazują Ci dziewczynę w gazecie, w Internecie, w serialu i mówią "o zobacz, nie ma ani trochę makijażu i wygląda super". To, że ma podkład, róże, pudry i bronzery i tusz na rzęsach, i wyphotoshopowaną twarz jakoś im umyka. To urocze i naiwne, ale nie, panowie, jeżeli uważacie, że tak wygląda naturalna kobieta, to nie widzieliście przeciętnej naturalnej kobiety i tyle.

Czy tylko ja uważam, że staramy się dobrze wyglądać dla innych dziewczyn?


Z reguły kobiety to straszne suki, jeśli o to chodzi. Mogą się uśmiechać, być przeurocze i miłe, ale każda uwielbia za Twoimi plecami komentować z Kasią czy Basią Twoją brzydką sukienkę, grube uda, zniszczone włosy, albo źle dopasowany kolor tapety. Jesteśmy zaprogramowane, żeby wykrywać najmniejsze niedoskonałości w naszych "rywalkach", tak jak drapieżniki wyłapują słabości u swoich ofiar. Po co? Żeby się dowartościować, oczywiście.


Bądźmy szczerzy, większość dziewczyn nigdy nie będzie wyglądała jak Aniołki Victoria's Secret. To czysta biologia, genetyka i natura, która robi nam na złość i nie chce, żeby nasze życie było idealne. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, bo marzę, żeby mieć takie cudne skrzydełka, w jakich chodzą na pokazach. Ale to inna sprawa. Jako, że ideały z bilbordów są niedoścignione (dla przeważającej części, niektórym się poszczęściło), to musimy znaleźć sobie inny sposób na poprawę samooceny. A nic nie sprawia większej radości, niż to, gdy zobaczysz, że jakaś dziewczyna wygląda gorzej w spodniach, które też masz. Albo, że bierze do przymierzalni M, kiedy Ty wciskasz cycki w S. Z trudem, bo z trudem, ale zawsze to mniejszy rozmiar! Hitem jest też stwierdzenie, że faceci to zboczone świnie, które w kółko patrzą kobietom na cycki. Dziewczyny patrzą sobie nawzajem na biusty nawet częściej. Żeby porównać je ze swoim.


To dlatego dla kobiety komplement, usłyszany od innej kobiety jest tysiąc razy bardziej wartościowy niż ten, usłyszany od faceta. Panowie nie mają problemów z rzucaniem komplementami. Robotnicy na budowie zawsze powtarzają, że masz fajną dupę. Goście z samochodówki za Twoim domem krzyczą, że jesteś łanią i chętnie by Cię rżnęli. Ale dziewczyna, która zbierze się w sobie i pochwali Twoją sukienkę albo włosy, albo kreskę eyelinerem, powinna dostać medal. Chyba, że nie przepadacie za sobą za bardzo. Wtedy sprawa robi się podejrzana. Może kłamie, a w głębi duszy śmieje się z Twojej naiwności?


Były te teksty, żeby zawsze wyglądać dobrze, bo nigdy nie wiadomo, kiedy wpadniesz na miłość swojego życia. Mam dla Ciebie nowy. Jeżeli nie chcesz zostać pośmiewiskiem ani tematem tygodnia na babskim wieczorku, to zawsze wyglądaj dobrze, bo nigdy nie wiadomo, czy nie wpadniesz na jakąś dziewczynę.



Prawda jest taka, że rzadko kiedy robimy coś dla siebie. W czasach, kiedy wszyscy patrzą nam na ręce, na cycki i tyłki, częściej zastanawiamy się, co powiedzą inni, niż, co faktycznie jest dla nas dobre. W sumie, same się na to zgadzamy (i sami też!), wrzucając zdjęcia na facebooki, instagramy, streamując nasze życie na bieżąco na snapie. Oceniając, jak bardzo nam się poszczęściło na podstawie ilości lajków albo serduszek, albo komentarzy.

Ale czy na pewno zawsze ślepo patrzymy na to, co spodoba się naszemu facetowi albo czego będzie nam zazdrościła ta suka, której nie lubimy? Może jednak od czasu do czasu wbijamy się w seksowne ciuchy i malujemy ładniej niż zazwyczaj z jednej prostej przyczyny: żeby czuć się lepiej ze sobą? Wydaje mi się, że to wystarczający powód i częściej powinnyśmy o nim pamiętać.


Fot. lebio.pl

Przeczytaj też

2 komentarze:

  1. Myślę, że przede wszystkim powinnyśmy starać się dobrze wyglądać dla samych siebie, by dobrze się ze sobą czuć. Jeśli komuś na nas zależy to pokocha nas bez względu na to czy jesteśmy szczupłe czy grubsze :)
    Pozdrawiam :)
    Rebel
    eternalrebel55.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczęście nie musze chudnąc bo mam wagę idealna do mojego wieku jak i wzrostu.
    Jednak ćwiczę by wygladac dobrze (a raczej lepiej) dla samej siebie

    OdpowiedzUsuń

@booksoverhoes