Jak dobrze marnować czas


Gdybyście przypadkiem znaleźli się w strasznym momencie Waszego życia, kiedy nie będziecie mieli zupełnie pojęcia, co oglądać, mam dla Was parę propozycji. Jeżeli interesuje Was mój gust w kwestii seriali. A w sumie czemu nie, skoro interesuje Was moja opinia na różne inne tematy. W końcu wchodzicie czasem na tego bloga.


Lucifer
Ostatnio mój miszcz, ulubiony i przekochany. Co prawda, pierwszy odcinek wyszedł już dawno temu, a potem chyba z rok trzeba było czekać na kontynuację, bo jakieś ligi rodzin w Stanach buntowały się, że to niemoralne, żeby przedstawiać diabła w tak łaskawym świetle...
Ale było warto. Czekać.
Uwielbiam klimat tego serialu, brytyjski akcent głównego bohatera, to, że wszyscy bez zmrużenia oka nazywają go Lucifer Morningstar, mimo, że nikt tak naprawdę nie wierzy, że jest panem piekieł na wakacjach. I te jego żarty, które chyba nigdy nie skończą się reżyserowi, typu: Lucifer patrzy na metkę na swojej marynarce i mówi "diabeł naprawdę ubiera się u Prady".
I za muzyczkę na początku. I za Maze, demonicznego ninja-pomocnika, który razem z Lucyferem opuścił piekło. I super się ubiera.


The Walking Dead
Klasycznie, każdy słyszał, każdy wie, każdy zna. Z takich ciekawostek, to pierwszy serial, w którym pokazano dziecko zombie (pierwszy odcinek, ta urocza dziewczyneczka z pluszowym misiem), co wywołało wielką falę oburzenia.
Obraziłam się na niego już z tysiąc razy, raz zrobiłam sobie roczną przerwę, po tej akcji z Gubernatorem, Hershelem i mieczem Michonne (dla wtajemniczonych). Żaden inny serial ani film nie wywołał u mnie tak ogromnego wkurwienia i smutku, i poczucia niesprawiedliwości. Denerwuje mnie niemiłosiernie to, że po tylu latach ci ludzie dalej zachowują się tak żałośnie, że nie potrafią przewidzieć najbardziej oczywistych wydarzeń, przez które z dupy umiera połowa ekipy. I to, że gdy jeden wątek zaczyna być ciekawy, to przez następne pięć odcinków będą robić inną historię albo retrospekcje. Ale oglądam go dalej.


Fear the walking dead
Historia i świat ten sam, co w The Walking Dead, ale tutaj akcja rozgrywa się w Los Angeles a nie na bliżej nieokreślonych polach i w bliżej nieokreślonych lasach. Pokazuje początki apokalipsy, zachowanie społeczeństwa, zamieszki na ulicach, filmiki w internetach, na których postrzeleni parę razy ludzie wstają i dalej idą przed siebie. Powstają zamknięte osiedla dla zdrowych obywateli, a każda osoba, która wydaje się być choć trochę chora jest w mało humanitarny sposób wywlekana z domu siłą i zabierana gdzieś. W końcu jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób przenosi się zaraza i jakie są jej początkowe objawy.
Pierwszy sezon był chyba takim testerem, bo miał tylko sześć odcinków, ale teraz zaczęła się emisja drugiego sezonu. Takiego prawdziwego. Mam nadzieję, że w dalszej części wyjaśnią w jaki sposób doszło do całej tej apokalipsy. Mam też nadzieję, że bohaterzy dość szybko dojdą do poziomu mastera w zabijaniu zombie. A na razie mamy oczywiście wkurwiającego faceta-ciotę, który jest głową rodziny, ale nie potrafi nic zrobić sam. Bo jest pacyfistą, który nie zamierza zabijać niczego, co się rusza. Nawet jeśli to coś gnije. I warczy. I próbuje odgryźć mu rękę.


iZombie
Jak tak teraz na to patrzę, to to już trzeci serial w tematyce zombie, o którym piszę. Tutaj natomiast wygląda to trochę inaczej. Dopóki taki zombie je sobie mózgi, niczym nie różni się od zwykłego obywatela. Oprócz tego, że jest trupio blady, jego włosy robią się białe i od czasu do czasu, kiedy skacze mu adrenalina, przechodzi na zombie-mode. Główna bohaterka, Olivia, aspirująca lekarka z cudownym życiem i uroczym narzeczonym, została zadrapana przez takiego potworka podczas imprezy na łodzi. Teraz jest wyrzutkiem, zerwała kontakt z większością bliskich ludzi (w tym z narzeczonym) i pracuje w prosektorium, gdzie ma darmowy bufet bez potrzeby zabijania ludzi. Przygotowuje sobie dania, których powstydziłaby się Magda Gessler, pomaga zaprzyjaźnionemu policjantowi rozwiązywać morderstwa osób, których mózgi akurat trawi, a jej współpracownik, naukowiec, próbuje znaleźć lekarstwo na jej drobną przypadłość.
Bardzo fajnym motywem jest to, że po zjedzeniu czyjegoś mózgu zombie przejmuje cechy i zachowania danej osoby, więc w każdym odcinku Liv jest zupełnie inna. Na przykład, gdy zjadła mózg gamera, siedziała całe noce, opychała się chipsami i nerdziła.


Desperate housewives
Gabrielle jest byłą modelką, żoną biznesmena, którego nigdy nie ma w domu, więc z nudów nawiązuje romans z siedemnastoletnim ogrodnikiem. A jej kolejne kłamstwa i pomysły, co zrobić, żeby mąż się o tym nie dowiedział, są genialne.
Lynette miała wspaniałą karierę, ale zrezygnowała z niej, kiedy zaszła w ciążę. Teraz ma czwórkę (rudych) dzieci i przez większość dni próbuje ich nie pozabijać.
Susan jest rozwódką z czternastoletnią córką. Jej potrawy mogą zabić, a ona nie potrafi przejść trzech kroków, żeby się nie wywrócić, złamać ręki albo zniszczyć czegoś bardzo drogiego. To ta postać, która z reguły zatrzaskuje drzwi do swojego domu i zostaje na zewnątrz w samym ręczniku. Który potem ginie w dziwnych okolicznościach, zostawiając ją nagą na środku ulicy.
Bree jest perfekcyjną panią domu, pedantyczną do granic możliwości, z którą nie może wytrzymać ani jej mąż, ani jej dzieci. To w sumie bardzo smutna postać.
A Edie jest po prostu kurwą, która zaliczyła połowę osiedla.
Każda z nich jest zabawna, każda jest urocza, każda jest tragiczna, każda jest w stanie zrobić zupełnie wszystko, żeby ochronić swoją rodzinę. Wszystko. Naprawdę. A to sprawia, że ten serial robi się naprawdę chory.
Pierwszy sezon zaczyna się od tego, że ich przyjaciółka, zawsze pogodna, miła, uprzejma, ze wspaniałym życiem, kochającym mężem, synem i pięknym domem, Mary Alice, popełnia samobójstwo. W miarę jak przybliżają się do odkrycia prawdy na temat jej śmierci, okazuje się, że każdy sąsiad ma swoje mroczne tajemnice. I nawet one, przyjaciółki, nie mówią sobie wszystkiego.



The Flash
Świat z komiksów DC. Po wybuchu akceleratora cząsteczek wielkie wyładowanie energii nad Starling City sprawia, że niektórzy jego mieszkańcy (w większości zwyrodniali kryminaliści oczywiście), zyskują super moce. Barry (on akurat jest dobry) zostaje porażony piorunem, zapada w śpiączkę na parę miesięcy, a gdy się budzi, okazuje się, że jest super szybki. Może poruszać się z niesamowitą prędkością (w jednym odcinku biega po wodzie!), jego ciało zwalcza choroby i leczy rany w kilka godzin, a metabolizm działa tak sprawnie, że powinien jeść co chwilę. Brzmi cudownie, szczególnie ta ostatnia część. Ale, żeby nie było tak pięknie, Barry nie jest w stanie się upić.
Cały serial polega w sumie na tym, że Flash chroni miasto przed tymi wszystkimi złymi metaludźmi i próbuje odkryć tajemnicę morderstwa swojej matki, o które niesłusznie oskarżono jego ojca. I stara się wyrwać swoją przybraną siostrę. Barry oczywiście chce być męczennikiem, poświęcić całe swoje życie umartwianiu się i ratowaniu wszystkiego i wszystkich. Ale oprócz tego to bardzo przyjemny serial. Co prawda często rzucają fizyczno/chemiczno/biologiczno/matematycznymi teoriami, które wydają mi się bardzo wątpliwe. Ale Cisco zawsze wymyśla świetne nazwy dla każdego nowego złego metaczłowieka.


Scream queens
Głupi aż do bólu. Ale na szczęście dowiadujemy się w nim, że w piekle nie ma dinozaurów. Jeżeli mi nie wierzycie, to może uwierzycie Arianie Grande... to znaczy Channel no. 2, której duch powraca z piekieł (o tutaj to macie, ale nie oglądajcie do końca, bo spojlery).
Obrzydliwie bogata przewodnicząca Kappa Kappa Tau, Channel, jej minionki (Channel no. 2, 3 i 5), jej jeszcze bardziej bogaty chłopak, Chad Radwell, jego przyjaciele z bractwa Dickie Dollars Scholars oraz nowe członkinie Kappy - każde z nich jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, bo po kampusie uniwersytetu grasuje seryjny morderca (przebrany w strój maskotki drużyny), który upatrzył sobie akurat ich na swoje ofiary. Dlatego każde z nich próbuje rozwiązać zagadkę i odkryć, kto jest tym kryminalistą. Ale też każde z nich może być zabójcą.
Serial ryje mózg. Serio. Pamiętacie te dinozaury w piekle? No, to mniej więcej na takiej zasadzie wygląda cały sezon. Na początku wydaje Ci się, że możesz się bawić w detektywa i na pewno sam odgadniesz, kto jest Czerwonym Diabłem. Ale potem nagle dzieje się tysiąc chorych rzeczy i wszystkie Twoje przemyślenia, argumenty i poszlaki się rozsypują. Ale Channel są super. Wszystkie. Szczególnie ta z nausznikami, beznamiętna, bez uczuć i martwa w środku.


Castle
Sławny, bogaty i przekonany o swojej własnej doskonałości pisarz (Richard Castle) zabija głównego bohatera swoich, odnoszących sukcesy, kryminałów i próbuje znaleźć nową muzę. Dlatego zaczyna pracować na jednym z posterunków policji w Nowym Jorku. "Pracować" to w sumie nie jest odpowiednie określenie. Włóczy się za policjantką Kate Beckett, prawie umiera podczas każdej poważnej akcji, potem nagle ratuje wszystkich, pomaga rozwiązywać morderstwa i ma kamizelkę kuloodporną z napisem "pisarz". Z Kate robi nową postać swoich książek.
I oczywiście zakochuje się w niej, a ona w nim, ale żadne z nich nie chce tego przyznać. Przez kilka sezonów.


Penny Dreadful 
Wiktoriański Londyn, wampiry, wilkołaki, czarownice. Spotykają się tu najsławniejsze postaci z literatury: doktor Frankenstein i jego twór, Dorian Gray ze swoim portretem, ukrytym w tajemnym pokoju za ścianą, podobno gdzieś jest też Drakula. Główna bohaterka, Vanessa Ives, ma przerażającą, tajemniczą przeszłość, której do końca nie znamy i nie rozumiemy. Na pewno uczyła się magii od starej czarownicy. Na pewno jest bardzo znana w paranormalnym światku. Na pewno diabeł upatrzył ją sobie na swoją wybrankę i zrobi wszystko, żeby w końcu mu się poddała. Serial z tajemnicami ryjącymi mózg, czarodziejskimi lalkami voodoo (przerażającymi!), zaklęciami w zapomnianym szatańskim języku, od których ciarki przechodzą po plecach. Straszny. I strasznie wciągający. A gra aktorki, odtwarzającej główną rolę, jest naprawdę niesamowita. Zwłaszcza kiedy jest akurat opętana przez diabła. Aha i zapomniałabym: stroje w wiktoriańskim stylu też są cudowne.



One Tree Hill
To akurat serial, który oglądałam  bardzo dawno temu. Dla nastolatków, jak najbardziej. Ckliwy, uroczy, o miłości, przyjaźni, przyjaźni, która kończy się przez miłość. Koszykarzach, cheerliderkach, amerykańskim liceum. Miłości. Dorastaniu, odpowiedzialności, pierwszych pracach. O miłości. O tym, że w życiu nie zawsze wszystko układa się tak, jak chcemy. I o miłości.
Zawsze kojarzył mi się bardzo miło, bo przychodziłam do Duli i oglądałyśmy go razem godzinami.









Przeczytaj też

4 komentarze:

  1. Obejrzałem pierwszy sezon Penny D., ale jakoś nie chciało mi się zabierać za drugi, chociaż bardzo mi się pomysł podobał. No i Eva Green strasznie zachęcała! TWD też chciałem zacząć, ale jakoś zniechęciła mnie ogromna ilość odcinków. Osobiście trzymam się Gry o Tron i The Hundred :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Gotowe na wszystko to cudowny serial, którego niektóre odcinki widziałam po parę razy. Idealny na wieczór, aby się rozluźnić :D A Lucifera widziałam pierwszy odcinek, kiedy wyszedł dawno temu - teraz tylko wziąć się za kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może serial Scream Queens nie jest specjalnie 'mądry' ale powiem szczerze, że mnie wciągnął i kocham wszystkie Channel :D The Walking Dead oglądałam, ale pamiętam, że podobnie jak ty za często się denerwowałam i na razie odpuściłam, może jeszcze kiedyś do niego wrócę.
    typicalgr.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

@booksoverhoes