Ja blogować, ty blogują


Od razu na samym wstępie powiem, że żadna ze mnie królowa blogosfery. Królowa ciemności, owszem, ale z blogowaniem jeszcze nie idzie mi tak dobrze, jak z życiem w mroku i dobieraniem czarnych spodni do czarnych T-shirtów i czarnych swetrów, i czarnych butów.

Niemniej jednak wkurwia mnie niezmiernie (słowo "denerwuje" jest w tej sytuacji marnym eufemizmem, który nie oddaje pełni moich odczuć), gdy ludzie, mianujący się samozwańczo "blogerami", nie potrafią sklecić jednego zdania w języku polskim. Żyjemy w Polsce. Mówimy w tym języku codziennie. Uczymy się go od małego smarka, który ledwo potrafi wyseplenić dwa słowa. Piszemy w nim od przedszkola, kiedy to zaczynamy sklecać pierwsze koślawe literki. Dlatego też nie mam pojęcia, jakim cudem jest możliwe, że ktoś nie jest w stanie się poprawnie wysławiać. Ale okej, są tacy ludzie, może po prostu mają problemy językowe i to matematyka/chemia/fizyka/malarstwo/sport, czy coś tam jest ich powołaniem. Albo urodzili się bez połowy mózgu. Nie rozumiem natomiast, z jakiego powodu tacy ludzie zamieszczają swoje, pożal się Boże, elaboraty w sieci.

Jako że pisanie i wszystko, co się w sumie wiąże z naszym językiem, jest mi bardzo bliskie i bardzo dla mnie istotne, to serce (albo jego resztki) krwawi mi za każdym razem, gdy widzę jak "Polacy" go kaleczą.

Niektórzy, na szczęście, litują się nad światem i ograniczają swoje wypowiedzi do minimum. Szkoda, że napisanego bez ładu, składu i przestrzegania jakichkolwiek zasad interpunkcji, ortografii czy składni. Pamiętacie, jak w szkole biedna pani polonistka oddawała Wam wypracowania zakreślone na czerwono, może z takimi skrótami jak ORT, INT, SKŁAD? Trzeba było wziąć sobie jej uwagi do serca, zanim zdecydowaliście się chwalić swoimi marnymi umiejętnościami pisarskimi w Internecie.

Przejrzałam z bólem serca, oczu i głowy wiele blogów, żeby wyłapać najbardziej kategoryczne błędy (taaak, nabiłam Wam wyświetlenia, ale mam nadzieję, że jednorazowo i nigdy więcej nie będę musiała tam gościć). Jeżeli już musicie chwalić się w sieci swoim brakiem znajomości języka polskiego, to przynajmniej pamiętajcie o kilku podstawowych (NAPRAWDĘ PODSTAWOWYCH) sprawach:

1. Spacja przed znakami interpunkcyjnymi: znak zapytania (?), wykrzyknik (!), przecinek (,), kropka (.), nawias (()), dwukropek (:) i co tam sobie jeszcze wymyślicie, jest zakazana. I koniec, kropka. Żeby nie było teraz niejasności, jeśli używacie nawiasu (tak, jak ja teraz), to spację dajemy przed pierwszą jego częścią i po drugiej. Aha, a jeżeli nagle znajdujecie przecinek na początku linijki, przyklejony do jakiegoś słowa:
,taki przerażający, jak ten tutaj,
to wiedzcie, że dzieje się coś złego.

2. Przecinek nie zastępuje spacji. To znaczy, że jeśli na przykład wyliczacie spodnie, kurtki, płaszcze, szale, sukienki, spódniczki i buty, to NIE ma to wyglądać tak: spodnie,szale,kurtki,płaszcze,popiszę,sobie,dalej,bez,spacji,bo,spacja,jest,dla,lamusów...

3. W Internetach jest wszystko. Od Waszych zdjęć wrzuconych jeszcze na naszą-klasę, po show telewizyjne prowadzone przez kota. Dlatego, jeśli nie wiecie, jak pisze się jakieś słowo albo gdzie stawia się przecinek w jakimś zdaniu, Google na pewno odpowiedzą Wam na to pytanie. W kilka sekund.

4. Istnieją dwie magiczne rzeczy, o których chyba nie każdy wie (a to dziwne, bo na facebooku jest przecież nawet sławna strona "kropka nienawiści"). Mówię tu oczywiście o kropkach i przecinkach. Nie twórzcie jednego zdania z miliona słów, które potem czytamy na jednym wdechu i prawie umieramy, a cały nasz trud idzie na marne, bo i tak nie wiadomo, o co chodzi. I nie, przecinka nie stawia się tylko przed słowem "który".

5. Ortografia nie jest śmiertelną chorobą zakaźną, a słowniki nie gryzą. Jeśli jednak przeraża Cię ta wielka, gruba książka, pełna wiedzy, która niewątpliwie by Ci się przydała, w Wordzie jest taka funkcja podkreślania źle napisanych słów. Zresztą, na Bloggerze też jest. Dla kompletnych idiotów: jeśli słowo jest podkreślone na czerwono, to albo jest zapożyczeniem z innego języka, którego komputerowy słownik nie ogarnia, albo jest po prostu złe. A jeśli jest złe, to popraw je, do cholery.

6. Aha, w języku polskim istnieje nie tylko nieskończona liczba przekleństw, których możesz użyć jako zamiennik zupełnie każdego słowa. Mamy też tak wspaniały fenomen, jak synonim. To taki wyraz, który brzmi inaczej, ale ma znaczenie na tyle podobne, że możemy go używać wymiennie z danym słowem. Słowniki synonimów też są w Internecie. Gdybyście nie wiedzieli, gdzie ich szukać. Dlatego, proszę, nie używajcie jednego wyrazu tysiąc razy w notce. Ani akapicie. Ani zdaniu.

7. O tych najbardziej żałosnych błędach, typu chodź-choć nie chcę się bardzo rozpisywać, bo to już wstyd. Dla nieogarniętych: "chodź" to czasownik w formie rozkazującej od "chodzić", a "choć" to spójnik o takim samym znaczeniu, jak "chociaż". Kiedy widzę na blogu zdanie z rodzaju "często robię zdjęcia, chodź nie mam dobrego aparatu", mam ochotę umrzeć, serio.

Argumenty typu "robię to dla siebie" są zupełnie zbędne. Jeżeli robisz to dla siebie, to nie wrzucaj tego na bloga, a potem bloga nie wrzucaj na facebooka. Najlepiej zapadnij się pod ziemię, naucz pisać i wtedy powróć do świata żywych członków blogosfery.

Rozumiem, że według jakiejś tam krążącej po Internetach definicji, bloger to osoba, która prowadzi bloga. A blogiem można teraz nazwać zupełnie wszystko, więc blogerami są też w zasadzie wszyscy. Wydaje mi się jednak, że jeżeli decydujemy się już, że chcemy dzielić się czymś z innymi ludźmi, to niech to będzie przynajmniej napisane w takiej formie, żeby czytelnicy nie musieli zadawać sobie odwiecznego pytania "co autor miał, do cholery jasnej, na myśli?". Nie wspomnę już o blogach, których jedynym celem jest zaprezentowanie tego, co akurat rzekomy bloger zjadł dzisiaj na śniadanie. Albo o takich, które utrzymują się tylko ze sławnego obs/obs i kom/kom. Celu tych stron nie poznam chyba nigdy.

Fot. lebio.pl

Przeczytaj też

16 komentarze:

  1. Ja czasem lubię stawiać za dużo spacji, mam z tym mały problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Argumenty typu "robię to dla siebie" są zupełnie zbędne. Jeżeli robisz to dla siebie, to nie wrzucaj tego na bloga, a potem bloga nie wrzucaj na facebooka. Najlepiej zapadnij się pod ziemię, naucz pisać i wtedy powróć do świata żywych członków blogosfery." - najpiękniejszy cytat, podsumowywujący wszystko i wszystkich! :D I'm in love with this!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami robię błędy, ale staram się je eliminować w miarę możliwości. Ale to, co widzę na niektórych blogach, po prostu mnie przeraża. Niby dwa zdania, ale pełne błędów. Chyba najbardziej mnie rażą te spacje przed znakami interpunkcyjnymi. Tekst nawet nie wygląda estetycznie! Niektórzy wstawiają posty nie patrząc na ich jakość, lecz na ilość. Co z tego, że nie nadają się one do czytania... Grunt, że post jest dodany. Inna sprawa to te wszystkie obs/obs, like/like, komentarz/komentarz, które są moim zdaniem śmieszne. Niby wielcy blogerzy, a nie potrafią napisać poprawnie kilku zdań i na siłę próbują się wybić takimi sposobami, a nie sensownymi i wartościowymi postami. Każdy popełnia błędy, ale naprawdę nie trudno jest zajrzeć nawet do Wujka Google i po prostu sprawdzić, jak pisze się dany wyraz.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z każdym zdaniem :)

      Usuń
  4. Kazdy robi błędy, nikt nie jest nieomylny. Co na poradzić? A co maja powiedziec dopiero dysgrafi lub dyslektycy? Mimo ich starań to tez czasem nie wychodzi wiec... Rozumiem wkurwienie ale wez wrzuć na luz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że każdy robi błędy i nie o to mi tutaj chodzi. Chodzi o ludzi, którzy piszą bez ładu i składu, i przestrzegania jakichkolwiek zasad nie dlatego, że czasem (cały czas) przypadkiem im się zdarzy, tylko dlatego, że mają w dupie jakość swoich tekstów i nawet nie czytają ich drugi raz. Dlatego nie mogę wrzucić na luz, jeżeli chodzi o ten akurat temat :)

      Usuń
  5. Robię mnóstwo błędów. Ale mam znajomego, który zaproponował mi pomóc. Te błędy biorą się z pośpiechu u mnie i z pisania na telefonie. Dopiero od niedawna zaczęłam bardziej się im przyglądać. Zaczęła sama sprawdzać posty. Dałam temu znajomemu i powiedział, że są genialne. Jak dla mnie to można się tego nauczyć na blogu, ale trzeba samemu sprawdzać co jest lepsze, albo dać osobie, która się na tym zna. Dopiero od niedawna poczułam, że moje posty są lepsze niż ostatnio. I bloga prowadzę dla ludzi. Pozdrawiam Alex.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze :D Opinia drugiej osoby zawsze pomaga, inni mogą zauważyć coś, na co my nie zwróciliśmy uwagi. I wydaje mi się, że każdego posta trzeba sprawdzić przynajmniej kilka razy. Wrzucanie czegoś w biegu po prostu się nie sprawdza (jeżeli chodzi o poprawność tekstu).

      Usuń
  6. Świetny post! Myślę, że wszystkie błędy zostały tu zawarte. Rzeczywiście, wiele osób popełnia ich niezliczoną ilość, w szczególności osoby poniżej 15. roku życia, których tak naprawdę nie powinno być w blogosferze. Sama ciągle się uczę, nie jestem idealna. Przy pisaniu postów wspomagam się narzędziem "LanguageTool". Zaznacza on ewentualne błędy interpunkcyjne czy ortograficzne.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to nie chodzi o wiek. W blogosferze nie powinno być ludzi, którzy po prostu nie potafią pisać. A jeżeli bardzo chcą się czymś dzielić ze światem, to niech próbują się uczyć tego pisania albo proszą kogoś o sprawdzenie ich tekstów.

      Usuń
  7. Co do 1 - zgodzę się w 100%. Najbardziej mnie boli, gdy robią tak "blogerzy książkowi".
    Co do 3 - no właśnie. Każdy może sprawdzić, jak coś się pisze.
    PS "Jako że" bez przecinka ;) pewnie to odruch bezwarunkowy, by stawiać przed "że" przecinek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie! Przyganiał kocioł i tak dalej, ale przejrzałam tę notkę tysiąc razy i tego nie zauważyłam. Dzięki :D

      Usuń
  8. Piękne. :D Zgadzam się z Tobą. Niedbalstwo strasznie widać w tekstach i kłuje w oczy (oops, podkreśliło "kłuje" o.O - autokorekta czasem wcale nie wie lepiej!). Bo jeśli autorowi nie chciało się przyłożyć do napisania tekstu, to dlaczego odbiorcy ma się chcieć go czytać? Argument "bloguję dla siebie" śmiało można włożyć między bajki. Ten argument nigdy do mnie nie przemawiał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Blogowanie to pewna sztuka, przede wszystkim wyrażania siebie i swoich myśli. I nie dla siebie, bo blogowanie w sieci to już przekaz dla innych. Ale nawet te najbardziej chaotyczne myśli i opinie powinny być opisane spokojnie, poprawnie i tak, by inni chcieli to czytać (i potrafili, bo przez niektóre błędy tekst może być niezrozumiały). W szkole miałam manię na punkcie prawidłowej interpunkcji i stylistyki, chociaż miałam problem ze zbyt długimi zdaniami. Jedno i drugie trochę mi zostało. Sama też popełniam błędy, ale ważne, by się na nich uczyć. Gdy widzę jednak jakieś rażące błędy u kogoś, to mnie czasami skręca. I tak się zastanawiam, czemu niektórzy nie potrafią (nie chcą?) pisać poprawnie polszczyzną? Świetny tekst:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że poruszyłaś tą kwestię bo wiele młodziutkich dziewczynek i nawet tych starszych popełniają te błędy. Może to otworzy im oczy!
    Zapraszam do siebie: jeżeli masz ochotę to KLIKAJ

    OdpowiedzUsuń

@booksoverhoes