Beatrice Colin - Zdobyć to, co tak ulotne




Zdobyć to, co tak ulotne Beatrice Colin
Recenzja 
~*~
Próba ognia 
Marzec

W tej powieści jest wszystko, co kojarzy się z miłością, romansem i wprowadza w romantyczny nastrój płatków róż, czerwonego wina i miłosnych wyznań, szeptanych na uszko w przytłumionym świetle świec. Paryż. Wieża Eiffela. Piękne suknie. Wieczorki malarskie. Bogate powozy. Wystawne kolacje w elitarnych dworkach starych rodów. Sekwana... Niestety romansu nie ma tu prawie wcale. Jest za to szczegółowy opis nitów, spinających żelazne belki, które tworzą konstrukcję wieży Eiffela. A nawet więcej niż jeden taki opis.


Ona - Caitriona Wallace, wdowa bez pieniędzy, która utrzymuje się, towarzysząc bogatemu rodzeństwu Arrolów w podróży po Europie. Jest szaperon, przyzwoitką, opiekującą się dziewiętnastoletnią, głupiutką Alice Arrol oraz czuwającą nad jej trochę starszym bratem, Jamiem Arrolem.


On - Emil Nouguier, francuski inżynier koło czterdziestki, kawaler, jeden z pomysłodawców i projektantów Wieży Eiffela (postać historyczna, jest o nim całe jedno zdanie na Wikipedii).


Łączy ich dziwna miłość, niby od pierwszego wejrzenia, na którą składa się parę spojrzeń, parę oficjalnych liścików z zaproszeniem na herbatkę i brak chociażby jednej prawdziwej, konkretnej rozmowy. Godny wspomnienia jest fakt, że Jamie próbuje zeswatać Emila ze swoją głupią siostrą, która przyjechała do Paryża tylko po to, żeby wyhaczyć sobie jakiegoś dzianego faceta. A Caitriona znajduje się niżej w hierarchii społecznej (bo jej mąż umarł i straciła wszystkie pieniądze, wcześniej była całkiem dobrze ustawiona) i dlatego jej związek z Emilem byłby kulturowym faux pas i mezaliansem. Nie do końca to rozumiem. To nie tak, że Emil jest jakimś hrabią. 


Wszystko w tej historii jest... brzydkie. Nie potrafię znaleźć innego słowa. Nie jest to powieść, którą biedna, samotna dziewczyna przeczyta z wypiekami na twarzy, chłonąc całą sobą każdą romantyczną scenę, a potem przez tydzień będzie marzyła, żeby doznać takiej samej miłości. Żadna z nas nie będzie chciała takiej miłości. I nie chodzi tu o to, że jest to uczucie z założenia skazane na klęskę (z powodu tej różnicy stanu społecznego). Ta historia po prostu nie jest romantyczna. Jest smutna. Jest irytująca. I brzydka. 


Denerwuje mnie tutaj wszystko. Emil, który zachowuje się jak dzieciak i nie potrafi postawić matce (przypominam, że facet ma czterdzieści lat) i cały czas rozpacza, jaki niesprawiedliwy los go spotyka, bo przecież jest tylko inteligentny, bogaty, ma rodzinny biznes, który ustawi go do końca życia, i zwiedził pół świata. Denerwuje mnie Caitriona i jej niezdecydowanie, i jej zachowanie głupiej nastolatki - raz się do niego uśmiechnę, a potem będę udawała obrażoną, a potem dam się pocałować, a potem już nigdy więcej się nie odezwę. Wygląda to tak, jakby autorka na siłę potrzebowała zwrotu akcji, więc (żeby cokolwiek urozmaicić) zarządziła, że od teraz główna bohaterka nie będzie rozmawiała z głównym bohaterem. Bo tak.


Denerwuje mnie głupi Jamie, który lubi dziwki i koks... Dobra, dziwki i alkohol. I niszczy zupełnie wszystko, za co się zabierze. Denerwuje mnie jego jeszcze głupsza siostra, której jedynym zadaniem w tej powieści jest odgrywanie roli idiotki. I znalezienie męża. Serio, ta dwójka wykazuje się tak tępym zachowaniem, że odbiera książce jakikolwiek urok. Urok to zbyt mocne słowo, ta powieść nie ma uroku.


A Paryż, swoją drogą, wcale nie jest romantyczny i piękny. Autorka niszczy jakikolwiek powab tego miasta opisami modernizacji i wysiedleń mieszkańców, i polityczno-socjalnymi faktami historycznymi.


W oryginalnej XIX-wiecznej literaturze więcej było namiętności, uniesień i łamania konwenansów niż tutaj. A czasy były wtedy przecież takie... surowe. Jednak Austen i Brontë potrafiły pisać o ładnej, romantycznej miłości, pełnej pasji i walki z przeciwnościami, i całej tej ciekawej otoczki. I kontrowersji. Colin chyba myślała, że dodanie postaci dziwki i sceny seksu (nie, nie ma sceny seksu) doda powieści jakiegoś smaczku. Nie dodało.


Zaklasyfikowałam tę powieść jako romans, bo teoretycznie głównym wątkiem jest miłość Emila i Cait. Ale to tylko umowny wybór. Równie dobrze może to być powieść historyczna, ukazująca społeczeństwo XIX-wiecznego Paryża i Szkocji oraz początkowe niezadowolenie mieszkańców z powodu budowy wieży Eiffela. I różnice w życiu i postrzeganiu ludzi z różnych klas społecznych. Albo naukowa książka o inżynierii i budownictwie. Wydaje mi się, że autorka sama nie potrafiła się zdecydować. Niestety, w żadnym z tych wypadków się jej nie udało. Wiem, co mówię. Widziałam już na studiach dużo książek o inżynierii.


Jedyną ładną rzeczą w tej książce jest okładka. Dobrze prezentuje się na półce. Całe szczęście. 



~*~*~*~*~*~*~*~*~
Próba ognia
Marzec
Romans

Uświadomiłam sobie, że jestem już na tyle duża, że pora poszerzyć horyzonty i sięgnąć książki, które wcześniej omijałam wzrokiem. Chyba, że miały ładne okładki. Uwielbiam ładne okładki. W każdym razie, każdy miesiąc w 2017 upłynie mi (i dzięki temu Wam też) w towarzystwie przynajmniej jednej książki innej niż fantasy (jeden miesiąc - jeden gatunek). Będzie to moja własna Próba ognia. Wiem, że nie jest to tytuł do końca adekwatny, ale bardzo mi się podoba, więc zostanie.

Więcej recenzji w ramach Próby ognia będzie ukazywało się tutaj

Przeczytaj też

14 komentarze:

  1. O, to jak bede chciala sie troszke podenerwowac, siegne po te ksiazke :-D Pozdrawiam! (funnykindofyellow.blog)

    OdpowiedzUsuń
  2. W pewnym sensie Twoja recenzja zachęciła mnie do tej książki - bo nie lubię romansów, ale już to tło historyczno-społeczne to jest właśnie to, co mnie interesuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie lepiej sięgnij po jakąś typowo historyczną książkę, bo ta niestety nie należy do najlepszych pod żadnym względem :(

      Usuń
  3. Pomysle dwa razy zanim siegne po te ksiazke. Dzieki za szczera recenzje, pozdrawiam cieplo! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj - nawet jeśli się nie spodoba, to przynajmniej naprawdę ładnie wygląda! :D

      Usuń
  4. Ja jednak dam lekturze szanse :) Czasami takie opowieści są potrzebne, więc może mnie zachwyci? :) Muszę niebawem się o tym przekonać :) Okładkę ma cudną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, gusta są różne :) ja niestety byłam bardzo zawiedziona po lekturze...

      Usuń
  5. Totalnie nie moje klimaty, ale znam kogoś komu może się spodobać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też nie, ale właśnie na tym polega Próba Ognia ;)

      Usuń
  6. Okładka naprawdę zachęca. Skorzystam z twojej opinii i nie prędko sięgnę po ten tytułu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, okładka jest śliczna i bardzo żałuję, że cała reszta już nie tak bardzo :(

      Usuń
  7. Bardzo chętnie sięgnę po tę książkę. Taki Paryż w krzywym zwierciadle. Obserwuję.

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam bardzo podobne zdanie o tej książce. Okładka przyciąga wzrok i zachwyca, wręcz przeciwnie zawartość książki.

    OdpowiedzUsuń

@booksoverhoes